Idąc do kawiarni spotkaliśmy naszego dawnego znajomego
-Rafa Palmer czy to ty
-Tak a wy kim jesteście
-Nie pamiętasz swoich starych znajomych
-Może...Zaraz...chyba pamiętam Pablo Galindo?...Angie Saramego to wy?
-Tak
-OOOO.. kope lat tak dawno się nie widzieliśmy co tam u was
-No u nas dobrze ja jestem nauczycielką w Stud!o21 a Pablo dyrektorem też w tej szkole,a co u ciebie
-Dobrze.Oprócz tego,że jestem gwiazdą rocka to nic się nie zmieniło
-Naprawdę
-Tak.
-Aha?A ty tu mieszkasz-spytał się Pablo
-Nie... to znaczy na razie mam przerwę i przez ten czas postanowiłem,że pobędę w tym mieście.
-A na ile
-Yyyy....sam nie wiem może pół roku góra rok
-Ekstra
-Ja wraz z Pablem idziemy właśnie do kawiarni chciałbyś pójść z nami?
-No czemu nie...
Jakąś godzinę później
-Łał jeszcze nigdy nie jadłem tak dobrego ciasta.Musimy wybrać się jeszcze kiedyś
-Ok ale my teraz musimy już iść pa
-Pablo?Na razie
-No Pa,pa
-Pablo co się stało
-Nic tylko nie wiem dlaczego musieliśmy z nim iść
-Po pierwsze bo to nasz dobry znajomy.Po drugie dawno się z nim nie widzieliśmy.Po trzecie nie to tyle
-No ok ale myślałem,że tylko my razem pójdziemy do kawiarni
-Oh Pablo
-No co chciałem tylko spędzić z tobą to popołudnie
-Jak chcesz to możemy pójść do parku
-A jak tam spotkamy Rafe
-To co proponujesz?
-Może pójdziemy do mnie.Jak będziesz chciała to przyrządzę ci twoje ulubione danie
-Jakie?
-A jak myślisz?
-hmmmm....nie mów mi,że grecką sałatkę z makaronem
-Tak
-Jak ja dawno jej nie jadłam
-No to co idziemy
-Dobrze niech ci będzie
-Super...
U Pabla
-Ta twoja sałatka jest przepyszna
-Cieszę się
-Jak ja dawno jej nie jadłam
-Naprawdę
-Tak...
Pół godziny później
-Miałem ci pokazać nasze wspólne zdjęcia z dzieciństwa
-Znalazłeś je?
-No poczekaj zaraz ci je pokarzę
-Ok
-Dobra proszę
-O jeju to ja?Boże jak strasznie tu wyglądałam
-Nie przesadzaj spójrz tutaj
-Nie mów mi ,że to ty
-No niestety
-Ha!ha przepraszam ale nie mogę się powstrzymać
-Dobra nic się nie stało
-Czy to to zdjęcie
-Możliwe a o jakie ci chodzi
-To chyba te nie pamiętasz
-Nie
-Ja go przez dłuższy czas szukałam i nigdzie nie mogłam znaleźć
-Nie przypominam sobie
-Nie pamiętasz jak ci opowiadałam o tym zdjęciu
-Nie
-Kiedyś mówiłam ci o nim
-To ten...zaraz chyba coś jednak pamiętam...no tak to przecież ono mówiłaś wtedy ,że szukasz zdjęcia które przestawia nas śpiewających w duecie na przedstawieniu
-Tak graliśmy wtedy główne role
-To były czasy
-Pablo!
-Co się stało?
-Spójrz która jest godzina
-O matko już po dwunastej ale jak to?
-Przy dobrej zabawie czas szybciej płynie
-Chyba masz racje.
-Pablo, a czy ja mogłabym u ciebie zanocować
-No ok.
-Dzięki-Odpowiedziałam mojemu chłopakowi
-Skoro ty u mnie śpisz to może obejrzymy jakiś film?
-O tej godzinie
-No wiem może trochę późno ale czemu by nie?
-Zgoda jaki film
-Zobaczysz
-Ok.....
___________________________________________________________________________________________
Koniec sory ,że dopiero dzisiaj dodaje rozdział.Zaległości postaram się nad robić w weekend
Lady.V
czwartek, 17 października 2013
wtorek, 15 października 2013
Brak.....
Hej!
Dzisiaj miałam ciężki dzień więc niestety nie dodam nowego rozdziału.
Jutro postaram się napisać 5 i w ramach dzisiejszego dnia 6
Serdecznie pozdrawiam i przepraszam
Lady.V
Dzisiaj miałam ciężki dzień więc niestety nie dodam nowego rozdziału.
Jutro postaram się napisać 5 i w ramach dzisiejszego dnia 6
Serdecznie pozdrawiam i przepraszam
Lady.V
poniedziałek, 14 października 2013
Rozdział 4 "Nieznani a jednak nieobcy"
Wszyscy uczniowie bacznie mi się przyglądali.Wędrując wzrokiem po sali ujrzałam tego mężczyznę, którego kilka dni temu spotkałam w kawiarni.Zaraz jeżeli on tu jest to są dwa wyjścia jest nauczycielem w tej szkole lub ojcem jednego z ucznia.Od czasu do czasu zerkałam na niego.Muszę przyznać,że jest on całkiem przystojny...
-To już wszystko co mam wam do powiedzenia macie może jakieś pytania do Angie?-powiedział dyrektor szkoły po czym po krótkiej przerwie dodał -nie to w takim razie możecie już iść do domu
Gdy wszyscy uczniowie wyszli ja razem z Pablem udałam się do pokoju nauczycielskiego
-I co podoba ci się ta szkoła
-Pablo! Widziałam dopiero kilka sal.
-Sory ale cieszę się ,że się zgodziłaś i razem będziemy tu pracować
-Ja też się ciesze.Ale Pablo
-Tak
-Ta młodzież...jaka ona jest?
-yyyy....Nie jest najgorsza,ale są też tacy uczniowie , którzy mogą dać ci popalić , a tak ogólnie to są nawet fajni
-Aha dobrze wiedzieć,a ten mężczyzna który stał koło jakieś dziewczynki to on jest nauczycielem?
-Nie a ta dziewczyna nazywa się Violetta Ca.....-Chwile co ty powiedziałeś jak ta dziewczyna się nazywa
-Violetta Castillo
-Castillo
-Tak
-Ja chyba już gdzieś słyszałam to nazwisko
-Wiesz może coś więcej o niej
-No wiem,że jest bardzo pilną uczennicą, ma bardzo ładny głos
-Ok a coś z jej prywatnego życia
-Nie nauczyciele nie interesują się życiem prywatnym swoich uczniów
-No tak rozumiem
-Jeśli mogę spytać to co cię ta dziewczyna tak interesuje
-Sama nie wiem...wydaje mi się jakbym ją już kiedyś spotkała i to nazwisko mam jakieś dziwne przeczucie,że już je gdzieś słyszałam
-Ja ci w tej sprawie nie pomogę
-No wiem...A ten facet to jest jej tata
-Nie jestem pewien ale chyba tak.
-O kurde
-Co się stało
-Ja ci już o nim opowiadałam
-Naprawdę?
-Tak to on mi pomógł pamiętasz
-To on?
-No niestety tak
-Angie idziemy już do domu
-OK...Jednak miałam nadziej,że po szkole pójdziemy do kafejki
-W sumie to chętnie
-Super to chodźmy...
_________________________________________________________________________
Wiem nie najlepszy i trochę krótki.Kolejny rozdział postaram się napisać dłuższy.Pozdrawiam Lady.V
-To już wszystko co mam wam do powiedzenia macie może jakieś pytania do Angie?-powiedział dyrektor szkoły po czym po krótkiej przerwie dodał -nie to w takim razie możecie już iść do domu
Gdy wszyscy uczniowie wyszli ja razem z Pablem udałam się do pokoju nauczycielskiego
-I co podoba ci się ta szkoła
-Pablo! Widziałam dopiero kilka sal.
-Sory ale cieszę się ,że się zgodziłaś i razem będziemy tu pracować
-Ja też się ciesze.Ale Pablo
-Tak
-Ta młodzież...jaka ona jest?
-yyyy....Nie jest najgorsza,ale są też tacy uczniowie , którzy mogą dać ci popalić , a tak ogólnie to są nawet fajni
-Aha dobrze wiedzieć,a ten mężczyzna który stał koło jakieś dziewczynki to on jest nauczycielem?
-Nie a ta dziewczyna nazywa się Violetta Ca.....-Chwile co ty powiedziałeś jak ta dziewczyna się nazywa
-Violetta Castillo
-Castillo
-Tak
-Ja chyba już gdzieś słyszałam to nazwisko
-Wiesz może coś więcej o niej
-No wiem,że jest bardzo pilną uczennicą, ma bardzo ładny głos
-Ok a coś z jej prywatnego życia
-Nie nauczyciele nie interesują się życiem prywatnym swoich uczniów
-No tak rozumiem
-Jeśli mogę spytać to co cię ta dziewczyna tak interesuje
-Sama nie wiem...wydaje mi się jakbym ją już kiedyś spotkała i to nazwisko mam jakieś dziwne przeczucie,że już je gdzieś słyszałam
-Ja ci w tej sprawie nie pomogę
-No wiem...A ten facet to jest jej tata
-Nie jestem pewien ale chyba tak.
-O kurde
-Co się stało
-Ja ci już o nim opowiadałam
-Naprawdę?
-Tak to on mi pomógł pamiętasz
-To on?
-No niestety tak
-Angie idziemy już do domu
-OK...Jednak miałam nadziej,że po szkole pójdziemy do kafejki
-W sumie to chętnie
-Super to chodźmy...
_________________________________________________________________________
Wiem nie najlepszy i trochę krótki.Kolejny rozdział postaram się napisać dłuższy.Pozdrawiam Lady.V
niedziela, 13 października 2013
Rozdział 3 "Nowa nauczycielka"
Razem z Esmeraldą udałem się do jadalni .Przy stole siedziała już Violetta.
-Hej tato
-Hej córciu coś się stało ,bo widzę że jesteś smutna
-Tak nasza pani w piątek nam powiedziała ,że już w Stud!21 nie będzie nas uczyć i powiedziała ,że wyjeżdża do Włoch.Nawet nie wiesz tato jak bardzo ją lubiłam
-Oh a wiesz kto tą twoją panią zastąpi?
-Nie jutro się dowiem.Nie chcę żeby ktoś inny uczył śpiewu.
-Hmmm...Ja jutro pójdę z tobą do szkoły i porozmawiam z tym nowym nauczycielem ok
-Ale tato nie wydaje mi się ,że to byłby najlepszy pomysł
-Dlaczego ?
-Niee! tato jeszcze mi obciachu na robisz
-Właśnie German nie ma sensu iść do tej szkoły-wtrąciła się moja dziewczyna
-No ale ja i tak tam pójdę
-Naprawdę?...Dlaczego?-powiedziały obydwie
-Bo tak...
5 minut później zjawiła się Olga podająca nam śniadanie, a za nią szedł Ramallo
-mmm...Olgo te kajzerki są wyborne- powiedział mój przyjaciel
-Masz racje są przepyszne
-Ciesze się,że panom smakują te bułeczki.
-Tak
-Muszę przyznać ,że są naprawdę dobre
-No mówiłem -odpowiedziałem razem z Ramallem mojej dziewczynie
Śniadanie tak samo jak reszta dnia minęła bardzo szybko i przyjemnie...
Kolejny dzień
-Violetto jesteś gotowa
-Tak tato,ale w ciąż uważam,że to zły pomysł
-A ja przeciwnie choć idziemy
-Dobrze , ale mamy jeszcze jakieś pół godziny
-No wiem, ale dzisiaj nie zawiozę cię do szkoły tylko pójdziemy piechotą
-Ale ta szkoła jest daleko
-Nie przesadzaj
-No naprawdę
-Violetto
-Dobrze no to chodźmy ...
Około pół godziny później
-Tato może ty lepiej zostań przed szkołom co?
-Chyba sobie żartujesz
-Nie. W twoim towarzystwie wole zachować powagę
-No wiesz
-Dobra to był żart-Powiedziała moja córka z uśmiechem na twarzy
-Mam taką nadzieje a teraz już chodźmy bo się spóźnisz
-Dobrze tylko postaraj się mi siary nie robić ok
-Masz to u mnie jak w banku...
Wchodząc do budynku ujrzałem siwego mężczyznę noszącego okulary
-zapewne wszyscy z was już wiedzą pani Peeters zakończyła prace w Studio21
-No a dlaczego- spytał Andres
-nie pamiętasz jak pani nam mówiła,że wijeżdza do Włoch- odpowiedziała mu na to pytanie Camila
-No zapomniałem
-A kto będzie nas uczył teraz śpiewu?
-No właśnie drodzy uczniowie przestawiam wam nową nauczycielkę
-Witajcie ja nazywam się Angie Saramego-To ona to ta dziewczyna którą dwa razy spotkałem w kawiarni.Ale zaraz Saramego...Saramego to nazwisko...Chyba już je gdzieś słyszałem...
-Hej tato
-Hej córciu coś się stało ,bo widzę że jesteś smutna
-Tak nasza pani w piątek nam powiedziała ,że już w Stud!21 nie będzie nas uczyć i powiedziała ,że wyjeżdża do Włoch.Nawet nie wiesz tato jak bardzo ją lubiłam
-Oh a wiesz kto tą twoją panią zastąpi?
-Nie jutro się dowiem.Nie chcę żeby ktoś inny uczył śpiewu.
-Hmmm...Ja jutro pójdę z tobą do szkoły i porozmawiam z tym nowym nauczycielem ok
-Ale tato nie wydaje mi się ,że to byłby najlepszy pomysł
-Dlaczego ?
-Niee! tato jeszcze mi obciachu na robisz
-Właśnie German nie ma sensu iść do tej szkoły-wtrąciła się moja dziewczyna
-No ale ja i tak tam pójdę
-Naprawdę?...Dlaczego?-powiedziały obydwie
-Bo tak...
5 minut później zjawiła się Olga podająca nam śniadanie, a za nią szedł Ramallo
-mmm...Olgo te kajzerki są wyborne- powiedział mój przyjaciel
-Masz racje są przepyszne
-Ciesze się,że panom smakują te bułeczki.
-Tak
-Muszę przyznać ,że są naprawdę dobre
-No mówiłem -odpowiedziałem razem z Ramallem mojej dziewczynie
Śniadanie tak samo jak reszta dnia minęła bardzo szybko i przyjemnie...
Kolejny dzień
-Violetto jesteś gotowa
-Tak tato,ale w ciąż uważam,że to zły pomysł
-A ja przeciwnie choć idziemy
-Dobrze , ale mamy jeszcze jakieś pół godziny
-No wiem, ale dzisiaj nie zawiozę cię do szkoły tylko pójdziemy piechotą
-Ale ta szkoła jest daleko
-Nie przesadzaj
-No naprawdę
-Violetto
-Dobrze no to chodźmy ...
Około pół godziny później
-Tato może ty lepiej zostań przed szkołom co?
-Chyba sobie żartujesz
-Nie. W twoim towarzystwie wole zachować powagę
-No wiesz
-Dobra to był żart-Powiedziała moja córka z uśmiechem na twarzy
-Mam taką nadzieje a teraz już chodźmy bo się spóźnisz
-Dobrze tylko postaraj się mi siary nie robić ok
-Masz to u mnie jak w banku...
Wchodząc do budynku ujrzałem siwego mężczyznę noszącego okulary
-zapewne wszyscy z was już wiedzą pani Peeters zakończyła prace w Studio21
-No a dlaczego- spytał Andres
-nie pamiętasz jak pani nam mówiła,że wijeżdza do Włoch- odpowiedziała mu na to pytanie Camila
-No zapomniałem
-A kto będzie nas uczył teraz śpiewu?
-No właśnie drodzy uczniowie przestawiam wam nową nauczycielkę
-Witajcie ja nazywam się Angie Saramego-To ona to ta dziewczyna którą dwa razy spotkałem w kawiarni.Ale zaraz Saramego...Saramego to nazwisko...Chyba już je gdzieś słyszałem...
Rozdział 2 "Przeprosiny "
Otworzyłem oczy.Byłem sam w swoim pokoju.Spojrzałem na zegarek, który poinformował mnie,że jest za pięć dziewiąta.Niechętnie wstałem i jak co dzień udałem się do łazienki.Dzisiaj była sobota więc nie musiałem się nigdzie spieszyć.Zjadłem śniadanie i wyszedłem.Postanowiłem pojechać do miasta.Wszedłem do auta i ruszyłem.Najpierw pojechałem do kawiarni.Znowuż w barze kawowym spotkałem tą kobietę, jednak dzisiaj nie była sama.Koło niej siedział jakiś mężczyzna pewnie to ten jej chłopak , który wczoraj wystawił ją do wiatru.Zająłem wolne koło nich miejsce i słuchając uważnie ich rozmowy czekałem na przybycie kelnerki.
-Angie!Mam dla ciebie propozycje-wiec ta kobieta nazywa się Angie. Ok.
-Tak a jaką?
-Szukasz pracy więc mogę zaproponować ci...-nie usłyszałem ostatnich słów wypowiedzianych przez tamtego faceta bo zawiła się kelnerka.Po zamówieniu czarnej kawy zacząłem znowuż wsłuchiwać się w ich rozmowę
-Pablo! nie wiem czy chciałabym tam pracować
-Zastanów się i daj mi znać ok.
-Dobrze
-No to do zobaczenia-powiedział ten mężczyzna, który jak dobrze usłyszałem nazywa się Pablo
-Na razie-odpowiedziała Angie całując swojego chłopaka .W tym samym czasie zjawiła się kelnerka podająca mi kawę...
Po wypiciu cieczy postanowiłem udać się do księgarni po książkę dla mojej dziewczyny.Chciałem przeprosić ja za wczorajszą sytuacje, a wiedziałem że lubi ona czytać.Wychodząc z lekturą pod pachą ruszyłem do kwiaciarni.Mam nadzieje,żę czerwone różę będą jej odpowiadać.Jeśli nie to dam je Violetcie...
W domu
Kochanie przepraszam cię, że wczoraj nie miałem dla ciebie czasu wybaczysz mi ? - Spytałem Esmeralde wręczając jej książkę i bukiet czerwonych róż.
-Oh dziękuje! Wiesz jak ja lubię czytać-powiedziała moja dziewczyna odchodząc do swojego pokoju.Podobnie ja ona udałem się do sypialni i zmęczony położyłem się spać...
Następnego dnia
W dobrym humorze wstałem i poszedłem do łazienki...
10min później
Wychodziłem właśnie z pomieszczenia.Kierując się do kuchni spotkałem Esmeralde
- Cześć German
-Witaj widzę, że jesteś w dobrym humorze
-Tak jak ty.Dziękuje ci za tą książkę.Jest naprawdę super
-cieszę sie, że tobie się podoba
- Nawet nie wiesz jak bardzo- powiedziała moja dziewczyna...
-Angie!Mam dla ciebie propozycje-wiec ta kobieta nazywa się Angie. Ok.
-Tak a jaką?
-Szukasz pracy więc mogę zaproponować ci...-nie usłyszałem ostatnich słów wypowiedzianych przez tamtego faceta bo zawiła się kelnerka.Po zamówieniu czarnej kawy zacząłem znowuż wsłuchiwać się w ich rozmowę
-Pablo! nie wiem czy chciałabym tam pracować
-Zastanów się i daj mi znać ok.
-Dobrze
-No to do zobaczenia-powiedział ten mężczyzna, który jak dobrze usłyszałem nazywa się Pablo
-Na razie-odpowiedziała Angie całując swojego chłopaka .W tym samym czasie zjawiła się kelnerka podająca mi kawę...
Po wypiciu cieczy postanowiłem udać się do księgarni po książkę dla mojej dziewczyny.Chciałem przeprosić ja za wczorajszą sytuacje, a wiedziałem że lubi ona czytać.Wychodząc z lekturą pod pachą ruszyłem do kwiaciarni.Mam nadzieje,żę czerwone różę będą jej odpowiadać.Jeśli nie to dam je Violetcie...
W domu
Kochanie przepraszam cię, że wczoraj nie miałem dla ciebie czasu wybaczysz mi ? - Spytałem Esmeralde wręczając jej książkę i bukiet czerwonych róż.
-Oh dziękuje! Wiesz jak ja lubię czytać-powiedziała moja dziewczyna odchodząc do swojego pokoju.Podobnie ja ona udałem się do sypialni i zmęczony położyłem się spać...
Następnego dnia
W dobrym humorze wstałem i poszedłem do łazienki...
10min później
Wychodziłem właśnie z pomieszczenia.Kierując się do kuchni spotkałem Esmeralde
- Cześć German
-Witaj widzę, że jesteś w dobrym humorze
-Tak jak ty.Dziękuje ci za tą książkę.Jest naprawdę super
-cieszę sie, że tobie się podoba
- Nawet nie wiesz jak bardzo- powiedziała moja dziewczyna...
piątek, 11 października 2013
Rozdział 1 "Pierwsze spotkanie"
Rano
Wstałem i jak każdego ranka ją ujrzałem spała sobie.Spojrzałem na nią drugi raz i wstałem z łóżka kierując się do łazienki...
10 min później
Umyty i ubrany powędrowałem do pracy.Zwykle wykonuje ją w domu,lecz dzisiaj musiałem udać się na spotkanie z Japończykami...
Parę godzin później
Hura! wszystko poszło dobrze i podpisaliśmy kontrakt.Teraz nie pozostaje mi nic innego jak wrócić to domu jednak byłem tak zadowolony z odniesionego sukcesu ,że postanowiłem pojechać do mojej ulubionej kawiarni i uczcić moje "zwycięstwo" dobrą kawą i może kawałkiem tortu.Gdy dotarłem na miejsce w kawiarni nie było prawie nikogo.Widziałem tylko młodą kobietę siedzącej po prawej stronie blisko drzwi , która wpatrywała się w zegarek wiszący niedaleko niej.Nie zwracając na nią uwagę zamówiłem kawę i mój ulubiony kawałek tortu czekoladowego...
20 min. później
szedłem właśnie w kierunku auta i po drodze ujrzałem siedzącą na chodniku kobietę.Zaraz to ona siedziała w kawiarni.Była jakaś smutna i przygnębiona.Nie wiem dlaczego, ale podszedłem do niej.
-Dzień dobry czy coś się stało?
-Dzień dobry nie wszystko gra
-Naprawdę?
-Tak...yyyy...to znaczy nie do końca
-Dlaczego?
-Co dlaczego? Ja pana wo gule nie znam.Nie będę odpowiadać na żadne z zadawanych przez pana pytań
-Dobrze myślałem tylko...-nie dokończyłem,bo ona mi przerwała
-Niech pan nic nie myśli tylko proszę już iść
-Dobrze do widzenia-odpowiedziałem i udałem się do samochodu.Już miałem do niego wsiąść ,lecz nie wiem czemu , ale spojrzałem na nią.Płakała.Znowuż nie byłem pewien dlaczego,ale podszedłem do niej.
-Przepraszam,że się wtrącam,ale czy mogłaby mi pani powiedzieć czemu pani płacze?Może mógłbym jakoś pani pomuc?
-Nie,nie proszę już iść
-Na pewno?
-Tak,a poza tym jak pan mógłby mi pomuc?
-Nie wiem, jak pani mi nie powie co się stało to ja...
-Dobrze,dobrze...- wzięła głęboki wdech i zaczęła opowiadać-mój chłopak miał się dzisiaj ze mną spotkać w kawiarni.Czekałam na niego ponad godzinę a on i tak się nie zjawił...
-To nie mogła pani do niego zadzwonić?
-Nie ponieważ moja komórka rozładowała mi się, a poza tym miałam dzisiaj jechać z nim do ślusarza odebrać klucze do mojego mieszkania
-No to w czym problem?
-A w tym,że do Buenos Aires przyjechałam niedawno i nie znam dobrze tego miasta,choć jak byłam mała to wiele lat tu mieszkałam.Wszystkie rzeczy mam u mojego chłopaka,który mieszka daleko stąd.
-Jak pani chce to mogę panią zawieść do pani chłopaka
-A która jest godzina?
-14:30
-Ah on jeszcze pracuje
-To mogę zawieść panią do ślusarza proszę podać tylko adres i jedziemy
-No nie wiem?Nie znam pana za dobrze i nie wiem czy mogę panu zaufać
-Proszę pani ja nie jestem jakimś zboczeńcem.Jestem tylko zwyczajnym człowiekiem...
-No dobrze adres mam zapisany na tej karteczce proszę.
-Wiem gdzie to jest niedaleko mojego mieszkania
-Na prawdę?
-Tak to w drogę
Na miejsce dojechaliśmy po 15min.Przez tą całą drogę nieznajoma bocznie mi się przyglądała.Wyczuwałem strach w jej oczach.Gdy zaparkowałem kobieta szybko wyszła z samochodu powiedziała dziękuje i udała się do ślusarza.Byłem prawie pewien,że ta kobieta nie wróci na piechotę do domu i będzie potrzebowała transportu.Gdy wyszła zaproponowałem jej,że zawiozę ją do domu.Niechętnie ale zgodziła się.Powiedziała tylko żebym zawiózł ją do mieszkania jej chłopaka.Przez całą drogę nawet słowem się do mnie nie odezwała.To chyba dziwne,ale ja też nić nie mówiłem.Gdy podróż dobiegła końca cisze przerwały słowa kobiety:
-Dziękuje panu za to co pan dla mnie zrobił, nawet nie wie pan jak mi pan pomógł
-Ależ nie ma za co-odpowiedziałem jej i odjechałem...
W domu
Gdy wszedłem do środka ujrzałem moją dziewczynę
-German tak długo cię nie było strasznie się martwiłam
-Esmeraldo nie musiałaś się martwić jak ci już wczoraj mówiłem byłem na spotkaniu
-Tyle czasu?
-Nie bo po spotkaniu udałem się do kawiarni
-Naprawdę? A o której było to twoje spotkanie?
-o 9
-A jest 16:30.Nie sądze ,że ponad siedem godzin spędziłeś w pracy
-No ale mówiłem ci,że byłem też w kawiarni
-A ile trwało spotkanie?
-około 4h
-No to co robiłeś przez 2,5 godziny,bo nie chce mi się wierzyć ,że tyle czasu siedziałeś w tej kawiarni.
-Musiałem coś ważnego zrobić
-Co?
-Pracę
-Jaką?
-Musiałem wykonać yy... no..pewien..yy..projekt.Tak
-Aha? i nie mogłeś zrobić tego w domu
-Ale to było ważne
-Ważniejsze ode mnie ?
-Nie ,oczywiście że nie, a teraz przepraszam , ale muszę wykonać ważny telefon przepraszam-odpowiedziałem i udałem się do gabinetu.
Nie wiem dlaczego okłamałem ją z tym projektem.Może bałem się jej reakcji.Pogrążony w myślach głównie o nieznajomej kobiecie straciłem poczucie czasu.Nie wiem dlaczego,ale nie mogłem przestać o niej myśleć.Spojrzałem na zegarek , który wskazywał 22 boże ale się zasiedziałem.Wstałem z krzesła i poszedłem się umyć.Umyty udałem się do swojej sypialni i położyłem się spać.Niestety zasnąłem w samotności , bo mojej dziewczyny nie było w tym pomieszczeniu...
Wstałem i jak każdego ranka ją ujrzałem spała sobie.Spojrzałem na nią drugi raz i wstałem z łóżka kierując się do łazienki...
10 min później
Umyty i ubrany powędrowałem do pracy.Zwykle wykonuje ją w domu,lecz dzisiaj musiałem udać się na spotkanie z Japończykami...
Parę godzin później
Hura! wszystko poszło dobrze i podpisaliśmy kontrakt.Teraz nie pozostaje mi nic innego jak wrócić to domu jednak byłem tak zadowolony z odniesionego sukcesu ,że postanowiłem pojechać do mojej ulubionej kawiarni i uczcić moje "zwycięstwo" dobrą kawą i może kawałkiem tortu.Gdy dotarłem na miejsce w kawiarni nie było prawie nikogo.Widziałem tylko młodą kobietę siedzącej po prawej stronie blisko drzwi , która wpatrywała się w zegarek wiszący niedaleko niej.Nie zwracając na nią uwagę zamówiłem kawę i mój ulubiony kawałek tortu czekoladowego...
20 min. później
szedłem właśnie w kierunku auta i po drodze ujrzałem siedzącą na chodniku kobietę.Zaraz to ona siedziała w kawiarni.Była jakaś smutna i przygnębiona.Nie wiem dlaczego, ale podszedłem do niej.
-Dzień dobry czy coś się stało?
-Dzień dobry nie wszystko gra
-Naprawdę?
-Tak...yyyy...to znaczy nie do końca
-Dlaczego?
-Co dlaczego? Ja pana wo gule nie znam.Nie będę odpowiadać na żadne z zadawanych przez pana pytań
-Dobrze myślałem tylko...-nie dokończyłem,bo ona mi przerwała
-Niech pan nic nie myśli tylko proszę już iść
-Dobrze do widzenia-odpowiedziałem i udałem się do samochodu.Już miałem do niego wsiąść ,lecz nie wiem czemu , ale spojrzałem na nią.Płakała.Znowuż nie byłem pewien dlaczego,ale podszedłem do niej.
-Przepraszam,że się wtrącam,ale czy mogłaby mi pani powiedzieć czemu pani płacze?Może mógłbym jakoś pani pomuc?
-Nie,nie proszę już iść
-Na pewno?
-Tak,a poza tym jak pan mógłby mi pomuc?
-Nie wiem, jak pani mi nie powie co się stało to ja...
-Dobrze,dobrze...- wzięła głęboki wdech i zaczęła opowiadać-mój chłopak miał się dzisiaj ze mną spotkać w kawiarni.Czekałam na niego ponad godzinę a on i tak się nie zjawił...
-To nie mogła pani do niego zadzwonić?
-Nie ponieważ moja komórka rozładowała mi się, a poza tym miałam dzisiaj jechać z nim do ślusarza odebrać klucze do mojego mieszkania
-No to w czym problem?
-A w tym,że do Buenos Aires przyjechałam niedawno i nie znam dobrze tego miasta,choć jak byłam mała to wiele lat tu mieszkałam.Wszystkie rzeczy mam u mojego chłopaka,który mieszka daleko stąd.
-Jak pani chce to mogę panią zawieść do pani chłopaka
-A która jest godzina?
-14:30
-Ah on jeszcze pracuje
-To mogę zawieść panią do ślusarza proszę podać tylko adres i jedziemy
-No nie wiem?Nie znam pana za dobrze i nie wiem czy mogę panu zaufać
-Proszę pani ja nie jestem jakimś zboczeńcem.Jestem tylko zwyczajnym człowiekiem...
-No dobrze adres mam zapisany na tej karteczce proszę.
-Wiem gdzie to jest niedaleko mojego mieszkania
-Na prawdę?
-Tak to w drogę
Na miejsce dojechaliśmy po 15min.Przez tą całą drogę nieznajoma bocznie mi się przyglądała.Wyczuwałem strach w jej oczach.Gdy zaparkowałem kobieta szybko wyszła z samochodu powiedziała dziękuje i udała się do ślusarza.Byłem prawie pewien,że ta kobieta nie wróci na piechotę do domu i będzie potrzebowała transportu.Gdy wyszła zaproponowałem jej,że zawiozę ją do domu.Niechętnie ale zgodziła się.Powiedziała tylko żebym zawiózł ją do mieszkania jej chłopaka.Przez całą drogę nawet słowem się do mnie nie odezwała.To chyba dziwne,ale ja też nić nie mówiłem.Gdy podróż dobiegła końca cisze przerwały słowa kobiety:
-Dziękuje panu za to co pan dla mnie zrobił, nawet nie wie pan jak mi pan pomógł
-Ależ nie ma za co-odpowiedziałem jej i odjechałem...
W domu
Gdy wszedłem do środka ujrzałem moją dziewczynę
-German tak długo cię nie było strasznie się martwiłam
-Esmeraldo nie musiałaś się martwić jak ci już wczoraj mówiłem byłem na spotkaniu
-Tyle czasu?
-Nie bo po spotkaniu udałem się do kawiarni
-Naprawdę? A o której było to twoje spotkanie?
-o 9
-A jest 16:30.Nie sądze ,że ponad siedem godzin spędziłeś w pracy
-No ale mówiłem ci,że byłem też w kawiarni
-A ile trwało spotkanie?
-około 4h
-No to co robiłeś przez 2,5 godziny,bo nie chce mi się wierzyć ,że tyle czasu siedziałeś w tej kawiarni.
-Musiałem coś ważnego zrobić
-Co?
-Pracę
-Jaką?
-Musiałem wykonać yy... no..pewien..yy..projekt.Tak
-Aha? i nie mogłeś zrobić tego w domu
-Ale to było ważne
-Ważniejsze ode mnie ?
-Nie ,oczywiście że nie, a teraz przepraszam , ale muszę wykonać ważny telefon przepraszam-odpowiedziałem i udałem się do gabinetu.
Nie wiem dlaczego okłamałem ją z tym projektem.Może bałem się jej reakcji.Pogrążony w myślach głównie o nieznajomej kobiecie straciłem poczucie czasu.Nie wiem dlaczego,ale nie mogłem przestać o niej myśleć.Spojrzałem na zegarek , który wskazywał 22 boże ale się zasiedziałem.Wstałem z krzesła i poszedłem się umyć.Umyty udałem się do swojej sypialni i położyłem się spać.Niestety zasnąłem w samotności , bo mojej dziewczyny nie było w tym pomieszczeniu...
Hej
Hej dzisiaj zaczynam prace nad nowo założonym blogiem. Będzie on trochę inny niż poprzedni
ale mam nadzieje, że choć trochę was zainteresuje.Opisywać będę inaczej bo z punktu widzenia Germana i Angie.
Przez pierwsze kilka rozdziałów wcielę się w Germana , potem w Angie i tak na zmianę.Co jeszcze mogę napisać.W tej opowieści prawdopodobnie nie będzie Jade i Matiasa.Lady.V
ale mam nadzieje, że choć trochę was zainteresuje.Opisywać będę inaczej bo z punktu widzenia Germana i Angie.
Przez pierwsze kilka rozdziałów wcielę się w Germana , potem w Angie i tak na zmianę.Co jeszcze mogę napisać.W tej opowieści prawdopodobnie nie będzie Jade i Matiasa.Lady.V








